
Teraz ja, sama. Ja sama tu piszę. Czas to ściera, napisano tu kiedyś. Taki czas jak ten, może człowieka zetrzeć w drobny mak. A może zetrzeć z człowieka to wszystko, co boli, co jest nie tak, co nie powinno siedzieć w nim. Zależy jak podejść do czasu takiego jak ten. Można go wykorzystać, albo wykorzystać przeciwko sobie. Ja postanowiłam się z tym czasem tymczasem dogadać. Choć to taki kurwa ciężki czas. Próbuje go okiełznać, a jednocześnie dać mu płynąć. Zorganizować, a z drugiej strony pozwolić działać, jak to tylko czas potrafi. Kusi mnie, żeby oszukać czas. Żeby z nim walczyć może. Bo tego czasu nie chce, nie lubię, bo mnie dobija ten czas. Ale walka z czasem, czy ma sens? Na wszystko przychodzi czas. I na wygraną też kiedyś przyjdzie.
Na razie wypełniam czas jak mogę, Choć czasami nieubłagane minuty ciągną się w nieskończoność. Minuty tego cholernie ciężkiego czasu. Patrzę w lustro i szukam jego piętna. I przywołuję ten czas, kiedy było dobrze. Stare dobre czasy. A czas płynie. Do przodu, nie w tył, niestety, cofnąć się go nie da. Boże, ile ja mam teraz czasu. Niedziela zdecydowanie za długo trwa. Więc wypełniam czas planami, marzeniami, sobą, cokolwiek by się miało zdarzyć. Trzeba do przodu, nie wstecz. Nie tracę wiary. Ani, mam nadzieję, czasu. Teraz ja.

1 Comments:
BRAWO!
Post a Comment
<< Home